Wiceprezes naszego…

Wiceprezes naszego stowarzyszenia wrócił z Ukrainy, od 3 Brygady SSO, chcę przedstawić wpis szerszej społeczności. Link do źródła i kilku zdjęć na samym końcu.

„Niebezpiecznie wychodzić za własny próg, mój Frodo! Trafisz na gościniec i jeżeli nie powstrzymasz swoich nóg, ani się spostrzeżesz, kiedy cię poniosą”.

– Bilbo Baggins, Władca Pierścieni

W domu za długo usiedzieć się nie da, to pojechałem na Ukrainę aby podrzucić sprzęt dla żołnierzy z 3 Brygady SSO. Pożyczyłem od ojca busa na olej napędowy, bo z benzyną na Ukrainie jest nieco gorzej.

Zawiozłem im tym razem:
– radiotelefony Hytera
– zestawy słuchawkowe do radiotelefonów
– balony meteorologiczne
– gaz do balonów
– mundury multicam
– routery WiFi

Przy okazji nawiązałem kontakt z inną fundacją i po drodze z Łodzi do Lwowa podrzuciłem jeszcze:
– płyty do kamizelek (jakieś 350kg)
– karmę dla zwierząt (bo fundacja zajmuje się zwierzętami)

W pierwszy dzień dojechałem do Lwowa. Przejazd przez granicę poszedł gładko, zanocowałem w Lwowie u znajomego, ponieważ ulewa tej nocy oraz dziurawe drogi uniemożliwiały szybką jazdę. Droga do Dnipra jest daleka, to jakieś 1000 km, ale ze względu na różną jakość dróg, jedzie się tam 11-12 godzin. Dodatkowo gdzieś tam czytam że orki rozpoczęli natarcie na Krzywy Róg i zaczynam się zastanawiać czy nie nadłożyć drogi przez Połtawę, ale jednak decyduję się jechać tak jak nawigacja pokazuje czyli przez Winnicę i Umań.

Droga jest długa, krajobrazy rozległy, pola po horyzont i prosta droga przez wiele kilometrów. Te rozległe połacie płaskiej przestrzeni tylko utwierdzają mnie w przekonaniu, że to jest bardzo ciężki teren do obrony, a idealny na natarcie czołgów i korektę ostrzału artyleryjskiego z dużego dystansu.

W drodze słucham radia ukraińskiego. Na częstotliwości 103.6 trafia się stacja gdzie lecą same techno kawałki, przez co jedzie się szybciej . Co jakiś czas blokposty, czyli miejsca kontroli żołnierzy i policji ukraińskiej. Im dalej na wschód tym częściej słyszę pytania od żołnierzy „Kto Cię tu przygnał tak daleko? Po co Ty tam jedziesz?”.

Gdzieś tam po drodze tankuję pojazd na stacji, a polska rejestracja daje mi możliwość zatankowania do pełna, co nie jest takie proste. O ile znajdzie się stację z olejem napędowym to można zatankowac maksymalnie 20 albo 40L. I w drodze powrotnej ta sama stacja będzie już zamknięta ze względu na brak jakiegokolwiek paliwa.

Na którymś z kolei blokpoście policjant który pełni tam służbę, pyta się mnie czy podwiozę jednego człowieka do Kropywnycki. Oczywiście! Okazuje się, że jest to 63 letni starszy sierżant armii ukraińskiej, ranny w pierwszym tygodniu wojny, wyszedł z szpitala i jedzie na front by wrócić dowodzić swoim Zahinem. Na Ukrainie związki taktyczne to Batalion, Rota (kompania), Zahin (pluton) i Widdilenja (Drużyna). Po drodze rozmawiamy o tym jak walczą. Niedaleko Dnipra widzę przelatujący nisko i na dopalaczach samolot myśliwski. Busem aż za trzęsło.

W końcu, przed zachodem słońca docieram do Dnipra gdzie czeka już na mnie wolontariusz Andrij. Na miejscu witamy się serdecznie (znamy się tylko przez Internet i w końcu mam możliwość poznania go osobiście). Włączam tryb samolotowy w komórce ze względu na bezpieczeństwo i jadę za nim na wschód. Tam docieramy do bazy. Zakamuflowane pojazdy, totalna kontrola informacyjna w postaci postawionego i wyrzuconego za bazę WiFi (na miejscu dostajesz hasło i login by porozmawiać przez Internet z bliskimi). Jest stołówka, magazyn broni, środków bojowych i inne. Jest także rzeczka gdzie po zadaniu bojowym niektórzy relaksują się łowiąc ryby. Idealnie.

Reszte wieczoru i nocy spędzam na tym na czym mi najbardziej zależało, czyli na zbieraniu doświadczeń wojennych. Jak walczą orki? Jak robią na nich zasadzki? Jaki jest orkowy żołnierz? Jakiej broni używają? Te i mnóstwo innych szczegółowych pytań przedłużają rozmowy do późnych godzin nocnych. Poznaję też takich co walczą z orkami od 1996 roku i ich opowieści są solidnym materiałem na książkę.
Kolejny dzień mija mi na rozmowach o doświadczeniach innych żołnierzy. Generalnie nieco zdziwiło mnie to, że prawie każdy wiedział kim jestem bo wolontariusz zapowiedział mnie już wcześniej. W większości dziękowali za pomoc Polski, za wszystkie rzeczy które do nich dotarły, a widok radiotelefonów których używa teraz już każdy w oddziale pokazuje że to wsparcie, które im dajemy realnie wpływa na jakość ich walki.

Testujemy balony, czy dzięki nim zwiększa się łączność, dzielą się uwagami o naszym najnowszym polskim moździerzu lmt-2017, chwalą go sobie jako lekki i szybki moździerz. Tłumaczyliśmy dla nich instrukcję i tabele balistyczne i dzięki temu są w stanie skutecznie ich używać. Spędzam z nimi czas na nieskończenie długich rozmowach.

Przed wieczorem wyjeżdża grupa specjalna na zadanie, widzę jak się zbierają, pakują, planują itd. Budujące jest to, że wszystko to co kiedyś sami ćwiczyliśmy najpierw w Strzelcu, a później w Pomorskiej ON, działa u nich identycznie. My nigdy nie mieliśmy realnych min, granatników przeciwpancernych czy wsparcia artylerii, ale reszta przygotowań jest wręcz identyczna. Tu nie ma magii, to jest po prostu dobre planowanie w oparciu o tzw. One Slider i profesjonalne wykonanie rozkazu przygotowawczego i bojowego. Różnice są kosmetyczne. Niemniej przyjemnie obserwuje się profesjonalistów z doświadczeniem przy robocie.
Tej nocy wyje alarm przeciwlotniczy, ale u nas nie ma się co bać. Rakiety lecą w zupełnie innym kierunku. Tej samej nocy obserwuję gdzieś tam daleko na południe od nas błyski artylerii. Nie słychać, jej bo to za daleko. W nocy wraca inna grupa z zadania, a logistyka i odtwarzanie zdolności bojowej zaczyna działać. Miło słyszeć że od początku wojny mieli tylko kilku rannych i jednego zabitego. To naprawdę nieźle jak na ilość zniszczonego sprzętu przeciwnika, do którego się przyznają. A na liście są stacje radiolokacyjne i walki radioelektronicznej, zestawy przeciwlotnicze, most kolejowy, kompania WDW. Czołgów, transporterów i ciężarówek nawet już nie liczą, bo to idzie w dziesiątki.
Kolejnego dnia rano wyjeżdżam. Po drodze do Lwowa, zabieram kobietę która wraca z pierwszej linii południowego frontu oraz dwóch chłopaków którzy jadą odebrać dwa pojazdy z Lwowa od wolontariuszy by wrócić z nimi na front. Droga się dłuży, ze względu na postoje na fajkę oraz więcej jadących pojazdów (wcześniej jechałem w świąteczny dzień). Rozmawiam z nimi o sytuacji na froncie. Nie ma tam lekko, artyleria wali dniami i nocami, orki widać po przeciwnej stronie pola. Doświadczenie które przekazują żołnierze i kobieta jest po raz kolejny niezastąpione. Mijamy liczne kolumny transportowe wojska, sprzętu i zachodnich dostaw. Jedzie tego masa!
Docieramy do Lwowa już w nocy, tam śpimy ponownie u znajomego. Następnego dnia dalej na północ i pod wieczór docieram do Trójmiasta. 4200 km zrobione.
Dziękuję Wam wszystkim, którzy przekazywaliście środki finansowe na wsparcie żołnierzy 3 Brygady SSO. Dzięki Wam ten opis mógł powstać, dzięki Wam Ci żołnierze walczą lepiej. Tym razem zbieramy na buty dla chłopków bo dostali słabe Lowa Zephyr, a te niestety mają słabe podeszwy i te pary które mieli skończyły się. W tych warunkach dostać tam coś porządnego, jest ciężko (nie ma na rynku!). Chcę im kupić porządne Meindl Borneo, kilka par skarpet na lato i zimę i środki do konserwacji. Do tego kolejne zestawy słuchawkowe, bo dowiozłem za mało. Razem będzie potrzebne jakieś 15 tys zł na wszystko. W załączniku screen z podsumowania zbiórki.

Dane do zbiórki/Details for payments:
Numer konta/Account number:
85 1140 2004 0000 3802 7593 0655
Stowarzyszenie Klub Strzelających Inaczej KSI
Tytułem/Title: Darowizna Na Cele Statutowe – Pomoc Ukraina
Numer SWIFT dla klientów indywidualnych/Number SWIFT for private client: BREXPLPWMBK
Numer SWIFT dla klientów MSP i korporacji/Number SWIFT for corporations: BREXPLPWXXX

źródło: https://www.facebook.com/StowarzyszenieKSI/posts/2522936441173302

#ukraina #rosja #wojna #pomagajzwykopem #czujedobrzeczlowiek #ciekawostki #wojsko